Członkowie NSZZ „Solidarność” protestowali w stolicy w obronie miejsc pracy w sektorze energetycznym i górniczym. W najbliższych latach, począwszy od 2025 roku, planowane jest wygaszanie bloków węglowych w elektrowniach Dolna Odra, Rybnik, Łaziska i Kozienice. Górnicy i energetycy obawiają się utraty zatrudnienia i jednocześnie alarmują, że źródła konwencjonalne są niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego Polski. Region Bydgoski najliczniej reprezentowali związkowcy z Enei.
– To nie koniec, to dopiero początek! Dziś nie ma miejsca na podziały, musimy razem obronić Polskę przed Zielonym Ładem! – apelował podczas demonstracji w obronie polskiej energetyki przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Piotr Duda.
– Jak patrzę na ten nieskończony tłum, to przypominają mi się lata 2012, 2013 i 2014, gdy walczyliśmy nie przeciwko rządowi, tylko z polityką rządu Tuska, którego pogoniliśmy do Brukseli. Najwidoczniej dzisiaj trzeba zrobić to samo. Dziękuję bardzo, że tutaj dzisiaj jesteście, że pokazujecie tą solidarność międzyludzką, że jesteście z tymi, którzy dzisiaj potrzebują tej pomocy, empatii i wrażliwości, bo tracą miejsca pracy. Mam na myśli pracowników Elektrowni Rybnik, Kozienice, Łaziska, Dolnej Odry, a także wielu firm, które w najbliższym czasie stracą pracę. Dziękuję Wam za solidarność! – podkreślał przewodniczący Duda.

I dodał – Jesteśmy tutaj, aby zakomunikować stronie rządowej, że Solidarność żyje i ma się bardzo dobrze. W 45. rocznicę powstania NSZZ „Solidarność” nie różnimy się niczym od Solidarności z ’80 roku. Jesteśmy wrażliwi na sprawy społeczne, jesteśmy głosem ludzi, którzy domagają się tego, aby szanować ich i traktować w sposób podmiotowy, a nie jak stado baranów.
Narzędzie polityki i biznesu
Piotr Duda zaznaczył, że w jego opinii polityka klimatyczna od początku nie była walką o klimat, ale narzędziem w rękach biznesu i polityki.
– Chodziło o to, żeby na każdym kroku osłabiać polską gospodarkę. A polski pracownik ma być niewolnikiem we własnym kraju. Do tego dopuścić nie możemy! Moi drodzy, jak widać, to nie pierwsza nasza akcja dotycząca Zielonego Ładu. Rolnicy protestują, byliśmy razem z nimi w marcu ubiegłego roku. Byliśmy na demonstracji także w maju, ale rządzący nas jakby w ogóle nie słuchali i nie słyszeli. Dlatego uważam, że to nie jest koniec. Tak jak mówił przed chwilą Dominik Kolorz: to dopiero początek naszych akcji – mówił przewodniczący.
Szef Solidarności podkreślił gotowość Związku do prowadzenia rozmów z władzą, zaznaczył jednak, że po drugiej stronie brakuje takiej woli.
– Ale my chcemy prowadzić dialog, chcemy rozmawiać z rządem. To na nasze zlecenie, na zlecenie związku zawodowego Solidarność został przygotowany dokument, który nazywa się „Drapieżny Zielony Ład”. To eksperci, nie politycy, nie działacze związkowi, ale eksperci przygotowali ten raport. Proszę Was, wchodźcie na stronę Tysol.pl, tam możecie się dowiedzieć, gdzie nabyć ten dokument. Z tego raportu dowiecie się, co nas czeka. A czeka nas śmierć naszych zakładów pracy i naszej gospodarki. Nie możemy na to pozwolić! Z tego miejsca możemy, a nawet powinniśmy zadać politykom pytanie, dlaczego to oni nie przygotowali takiego raportu? – zapytał.
Piotr Duda zaapelował o determinację, wiarę w siebie, konsekwencję i jedność.
– Moi drodzy, apeluję do Was: to nie koniec, a początek! Daliśmy radę w 2012, 2013, 2014 roku. Pokażmy siłę! Nie pozwólmy, aby rząd nas traktował jak stado baranów, które idą na rzeź. Podnieśmy głowy wysoko! Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy! Patrzymy z pewną nadzieją w stronę USA, ponieważ być może objęcie urzędu prezydenta przez Donalda Trumpa pomoże w zakończeniu polityki Zielonego Ładu, ale jeżeli my sami nie weźmiemy spraw w swoje ręce, to nikt za nas tego nie załatwi! Musimy przejąć inicjatywę! Kosy na sztorc, przygotowujmy się wszyscy, dzisiaj wszystkie animozje idą na bok, dzisiaj musimy być razem, musimy pogonić ten Zielony Ład, bo inaczej wszyscy zostaniemy zniszczeni! – zakończył swoje przemówienie przewodniczący Solidarności.


